Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maxwell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maxwell. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 września 2016

Od Maxwella

(c.d Anadil)

Wbiłem wzrok ku górze. No i jak w takiej sytuacji odmówić?
- Jasne. - Jak na asertywność przystało zgodziłem się od razu. Wadera popatrzała na mnie z uśmiechem.
-Chodź, pójdziemy gdzieś indziej, możne znajdziemy coś dobrego - ruszyłem przed siebie. Anadil od razu mnie wyprzedziła. Była bardzo zwinna i było widać to od razu. Ale jak wcześniej widziałem- bardzo niezdarna.
- Serio, trzeba coś zrobić z tymi Twoimi ogonami, bo kiedyś się o nie zabijesz - powiedziałem z sarkazmem.
-Wiem! Są strasznie denerwujące i strasznie mi przeszkadzają - powiedziała zrezygnowana wadera. Odwróciłem się i popatrzałem na swoje dwa ogony.
- Dobrze, że ja posiadam tylko dwa. Z Twoimi siedmioma, nie wytrzymałbym - oznajmiłem. Znaleźliśmy się już na nowej polanie.
- No to co? Idziemy?
- Jasne, że tak. W brzuchu mi strasznie burczy... - Powiedziała wadera łapiąc się za żołądek. Z moim żołądkiem też nie było dobrze. Trzeba szybko coś upolować, dopóki mamy siły. Zauważyłem idealną kryjówkę.
- Chodź! Tylko cicho - dodałem szeptem. Wadera od razu wykonała moje polecenie. Ukryliśmy się w krzakach.
- Strasznie Tu ciasno... Ała! Maxwell, to moja łapa!- Oznajmiła z zdenerwowaniem w głosie Anadil.
- Ej! Nie zauważyłem! Sorki! - Powiedziałem trochę zły na siebie. A potem dodałem - Patrz!
Zwierzyna podeszła bardzo blisko.
- To teraz Twoja szansa! - Szepnąłem.
- Ale ja nie wiem co robić!- Wadera oburzyła się.
No tak, przecież nic jej nawet nie wytłumaczyłem..
- Kiedy zwierzyna będzie wystarczająco blisko, wtedy, musisz dostać się do jej szyi. Potem po prostu przegryzasz jej tętnice i tyle - zakończyłem trochę kulawo. - Wszystko wyjaśniłem? Jak czegoś nie rozumiesz, to pytaj... - Powiedziałem wciąż szeptem. Anadil pokiwała głową.
- Teraz! - Krzyknąłem, a wadera z nadzwyczajną prędkością przegryzła tętnicę i zwierzę padło martwe. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- No widzisz, jak się starasz to potrafisz. - Powiedziałem. - Nie było to nic trudnego. No, to ja się zbieram! - dodałem i odwróciłem się w drugą stronę.
- Co? A-ale dlaczego idziesz? Zrobiłam coś nie tak? - zapytała.
- Nie, z Tobą wszystko w porządku. Idę upolować coś dla siebie. Cześć!
- Maxwell, zaczekaj! - krzyknęła za mną Anadil.

(Anadil?)

czwartek, 22 września 2016

Od Maxwella

(c.d. Anadil)

- Pff. - Może wydawać się, że czerpię z tego przyjemność, ale nie mogłem jej pozwolić, żeby zaczęła płakać. - Po prostu musisz bardziej w siebie uwierzyć. Takie płakanie nad sobą nic nie da. - zerknąłem na nią. Wilczyca jakby tego nie usłyszała. Nie jestem dobry w pocieszaniu innych. Widać było, że wilczyca walczy ze swoimi emocjami. Rzuciła mi wściekłe spojrzenie.
- Dobra, dobra przepraszam już! - popatrzyłem na nią z politowaniem. Jak wilk nie może umieć polować!
- Trzeba coś z tym zrobić. - powiedziałem na głos. Wilczyca podniosła głowę i popatrzała na mnie pytająco.
- Niby co? - powiedziała z goryczą.
- Musisz nauczyć się polować. Ej, nie rób takiej miny! - Dodałem, widząc jej wyraz twarzy.- No chyba, że całe życie chcesz głodować. - dodałem sarkastycznie.

(Anadil?)

sobota, 17 września 2016

Od Maxwella

Maxwell obudził się w swojej ciemnej jaskini pewnego ciepłego poranka. Niechętnie wstał i otworzył oczy. Zamrugał kilka razy, żeby oczy przyzwyczaiły się do światła, zaburczało mu w brzuchu. 
- Pójdę coś upolować... - powiedział sam do siebie. Wyszedł ze swojej jaskini i wziął głęboki wdech. Dzień był słoneczny. Świetnie.
Biegnąc na polane, coś go zaniepokoiło. Zauważył wilka, biegnącego w oddali. Miał zamiar go gonić, ale jego brzuch mu na to nie pozwolił. I tak by go nie dogonił bo wilk już dawno zniknął z jego zasięgu wzroku. Klnąc pod nosem, ruszył dalej.
Nagle spostrzegł zwierzę, skubiące źdźbło trawy. Podszedł bliżej, próbując być niezauważony. Widział swoją ofiarę, bardzo blisko kiedy ona popatrzała się w dal i zaczęła uciekać w popłochu. Max szybko ruszył za nią, ale była od niego szybsza. 
Wbiegł prosto w łąkę, gdzie zgubił trop. Zawarczał, szukając coś innego do zjedzenia. Wrócił na polanę. Zobaczył tego samego wilka co rano. Próbował złapać jakieś zwierzę, ale mu się nie udawało.
- Coś nie idzie Ci dobrze, co? - Krzyknął Maxwell
Drugi wilk, od razu zrozumiał, że ta uwaga była skierowana do niego, więc od razu pobiegł do Maxwella. Max uśmiechnął się pod nosem, był już gotowy do ataku.