Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minho. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minho. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Od Minho do Ktosia

Szczeniak przechadzał się leśną ścieżką. Jego towarzysz gdzieś się zgubił, a on nie miał już siły go szukać. Kocha to wróci.
Minho usiadł pod drzewem i wziął głęboki oddech. Wstrętne ptakopodobne cosie odleciały, więc był już bezpieczny. Dawno nie spotkał też tego wilkopodobnego stwora z kolegami. Nie, żeby tęsknił, czy coś.
Chciał otworzyć do kogoś pysk. Do kogokolwiek.
Interesujące, jak bardzo przyzwyczaił się do obecności swojego poprzedniego towarzysza. Prędzej czy później mu przejdzie, prawda?
A na razie musi znaleźć sobie kogoś do rozmowy. Dłużej nie wytrzyma, jeśli nie otworzy do kogoś pyska chociażby po to, żeby powiedzieć jedno słowo. Chociaż jedno.
Wstał, machnął ogonem i ruszył na poszukiwania, jednak tym razem nie szukał kryjówki, a kompana.
<Ktosiu?>

poniedziałek, 12 marca 2018

Od Minho


Szczeniak ziewnął, otworzył powoli oczy, przeciągnął się i mlasnął parę razy. Wyciągnął jedną łapę, później drugą, po czym przyszedł czas na tylne. Minho spojrzał na drzemiącego przy wejściu do jaskini towarzysza. Podszedł do niego najciszej, jak potrafił i szturchnął go delikatnie. Hiro zachwiał się, jednak się nie obudził. Basior zaśmiał się cicho, po czym minął starszego "kolegę" i wyszedł z jaskini.
Był ładny, słoneczny dzień. Minho nabrał w płuca trochę świeżego powietrza i odetchnął. Nagle zakaszlał, czując okropny smród. Skrzywił się i podążył za zapachem. Odnalazł w liściach coś, co wyglądało na zmasakrowanego, martwego ptaka. Szczeniak nie mogąc znieść tego smrodu wziął do pyska kij z rozwidlonym końcem i jakimś cudem udało mu się umieścić na nim ptaka bez dotykania go. Wyniósł go najdalej jak mógł i zostawił pod zacienionym drzewem. Kiedy już miał odejść spojrzał na ptaszysko i westchnął. Nie mógł go tak zostawić. Szybko odnalazł kilka dużych i płaskich kamieni i stworzył z nich niewielki kopiec zasłaniający martwe ciało zwierzęcia.
Gdy był w drodze powrotnej usłyszał ciche burczenie, dochodzące z jego własnego brzucha.
Hiro pewnie też jest głodny, pomyślał, rozglądając się. Zaczął węszyć w poszukiwaniu czegoś dużego, co wystarczy dla nich obu. Wiedział, że Hiro lubi mięso z młodego jelenia, jednak Minho nie miał zamiaru mordować małych. Przysiągł sobie, że nigdy nie zaatakuje czegoś bezbronnego i wystraszonego. Głównie dlatego nie polował na małe gryzonie, młode zwierzęta i niewielkie sarny, a skupiał się raczej na jeleniach, łaniach i dzikach, które potrafiły się obronić - wtedy szanse były wyrównane.
Poszedł jeszcze dalej w las, aż w końcu znalazł niewielkie jeziorko, a nad jeziorkiem wyrośniętego młodego jelenia. Minho przyczaił się w krzakach, poczekał na odpowiedni moment i skoczył.
Jeleń upadł na ziemię i spojrzał z przerażeniem na szczeniaka, który już uniósł łapę, by zadać silny cios ostrymi pazurami. Ten zwierzak nawet nie wiedział, jak się bronić.
Wilk spojrzał w oczy swojej niedoszłej ofiary, po czym opuścił łapę i przewrócił oczami.
-Idź - powiedział, puszczając go.
Jeleń wstał i odbiegł kawałek, po czym obejrzał się na szczeniaka i poruszył kilka razy ogonem, a później pobiegł dalej.
Minho musiał poszukać czegoś innego.

***

Wrócił do jaskini pół godziny później, ciągnąc za sobą innego jelenia. Ten był niesamowicie wredny, do tego bezlitośnie deptał mu po ogonie.
Szczeniak minął Hiro i puścił ofiarę, po czym usiadł obok niej i spojrzał na starszego towarzysza, który prawdopodobnie głęboko nad czymś rozmyślał, ponieważ nadal miał zamknięte oczy, ale z pewnością nie spał.
Minho polizał niewielką ranę na swoim boku, którą sprawił mu właśnie ten jeleń jednym ze swoich rogów. Zajął się dokładnym czyszczeniem jej, gdyż przezorny zawsze ubezpieczony, zostawiając jelenia starszemu basiorowi.

Hiro?

sobota, 10 marca 2018

Od Minho


Chronić? Nikt nie musiał go chronić. Tyle czasu radził sobie sam, podczas gdy przeciętny szczeniak zginąłby już jakieś siedem razy, albo i więcej. Pomyśleć, że ten basior proponował mu ochronę.
-Posłuchaj - zaczął szczeniak. - Schronienie mi się przyda, jednak ochrony nie potrzebuję. Radzę sobie doskonale odkąd pamiętam i jak widzisz, żyję. Zmieniam schronienie średnio co tydzień, więc długo tu nie zabawię. A stwory i tak w końcu odnajdą to miejsce.
Wilk przechylił głowę, patrząc na niego. Wydawało się, że myśli o Minho jako o zwykłym, małym, zadufanym w sobie gnojku, który ma się za nie wiadomo kogo.
Może i tak było.
-Nie chrapię - dodał.
-Wspaniale - basior wyprostował się, po czym skierował w stronę wyjścia z jaskini.
-A ty dokąd? - zapytał Minho, robiąc kilka kroków w jego stronę.
Hiro zatrzymał się tuż przed wyjściem i odwrócił łeb w stronę młodszego towarzysza.
-Nad jezioro. Ty też byś mógł. Śmierdzisz.
-Ty śmierdzisz i bez błota na futrze.
Hiro zrobił wielkie oczy, po czym położył po sobie uszy i wyszedł z jaskini, a zadowolony szczeniak z ogromnym uśmiechem na pysku poszedł za nim.
-Gnojek - usłyszał i uśmiechnął się jeszcze szerzej.

***

Kiedy dotarli nad jezioro słońce zaczęło zachodzić. Hiro usiadł na brzegu i sprawdził łapą, czy woda nie jest za zimna.
Minho przebiegł obok niego i wskoczył do wody, ochlapując towarzysza zimną wodą. Hiro znów położył po sobie uszy i zmrużył oczy. Szczeniak uśmiechnął się szeroko, pokazując ostre kiełki. Starszy basior chyba coraz bardziej żałował, że zaproponował mu pomoc.
Kiedy już Minho skończył czyścić swoją sierść wyszedł z wody i otrzepał się z wody.
-Zadowolony? - zapytał Hiro.
-Bardzo - szczeniak zamachał ogonem.
Wrócili do jaskini, gdzie szczeniak usiadł przed posłaniem starszego "kolegi". Przechylił głowę, po czym położył się obok.
-Co ty robisz?
-To twoje posłanie - Minho przewrócił się na plecy.
-Och - Hiro położył się na swoim miejscu i spojrzał na szczeniaka. - Dawno się zgubiłeś?
-Co? - szczeniak podniósł głowę, nie bardzo rozumiejąc, co drugi wilk ma na myśli.
-Zgubiłeś się, czy może zwiałeś rodzicom i nie wiesz jak wrócić? - zaśmiał się.
-Bardzo zabawne - odpowiedział Minho, któremu wcale nie było do śmiechu.
Wstał, udając, że mu niewygodnie i odwrócił się tyłem do towarzysza. Położył się, był teraz dużą, puchatą kulką. Zamknął oczy i spróbował zasnąć.
Spróbował.

niedziela, 4 marca 2018

Od Minho

 (HIRO)

Szczeniak otworzył oczy, pierwsze, co zobaczył to wpatrujące się w niego bez życia oczy sarenki. Wzdrygnął się nieco, po czym podniósł się i rozejrzał. Zobaczył wilka, który był niemal tej samej wielkości, co Minho. Większy, mniejszy? Prawie taki sam.
-Kim jesteś? - zapytał szczeniak, wyraźnie niezadowolony z jego obecności.
-Hiro - odpowiedział krótko. -Nie musisz dziękować.
Basior najwyraźniej również nie był zbyt zadowolony z obecności szczeniaka. Po chwili Minho zdał sobie sprawę z tego, że znajduje się w jaskini.
-Ach, dzięki - powiedział szczeniak. -Jestem Minho.
-Niemiło mi cię poznać. Jedz - położył się.
-Nie lubisz obcych, czy szczeniaków? - zapytał młodszy wilk, obwąchując sarnę.
-I tego i tego.
-Podobnie jak ja, ale z większym naciskiem na obcych - przystąpił do jedzenia.
Kiedy skończył oblizał pysk, po czym szepnął coś martwej sarnie do ucha. Usiadł i obejrzał się na swój ogon, przystąpił do czyszczenia go.
-Jest może gdzieś w pobliżu jakiś strumień? - zapytał szczeniak.
-Tak, jakieś pół godziny drogi.
-Uh... to nie jest dobry pomysł - powiedział Minho, poruszył nerwowo ogonem.
-Boisz się, że kruki cię zjedzą?
-Jakie kruki? - zapytał nieco zdziwiony.
-Kiedy cię znalazłem, latały nad tobą jakieś ptaszyska.
-To nie były kruki - odpowiedział Minho. - To coś nawet nie miało piór. Od pewnego czasu w okolicy kręcą się jakieś dziwne stworzenia. Ostatnio przeżyłem bliskie spotkanie z ziemią, gdy uciekałem przed czymś, co wyglądało trochę jak wilk, ale zgarbiony i bez uszu. Zaatakowały całym stadem, bo ciężko to nazwać watahą. Później to dziwne, latające coś... może ty wiesz, o co tu chodzi? - zapytał, przechylając łeb.


sobota, 3 marca 2018

Od Minho - Co jest grane?



Szczeniak od kilku dni wędrował samotnie po nieznanych sobie terenach. Co dziwne, nigdzie nie mógł znaleźć żadnej zwierzyny, nawet najmniejszego gryzonia.
Może te dziwne stwory wszystko wyjadły, pomyślał.
Usłyszał burczenie dochodzące ze swojego brzucha, skrzywił się lekko, poszedł dalej. Był głodny i chciało mu się pić. Rozejrzał się w poszukiwaniu choćby kałuży, jednak nic nie znalazł.
Zaraz oszaleję, pomyślał, siadając pod drzewem. Było gorąco, a do zmroku zostało kilka godzin. Szczeniak omal nie wpadł w szał, gdy nie udało mu się znaleźć żadnego schronienia. W dodatku był brudny, wszystko bolało go od bliskiego kontaktu z ziemią mającego miejsce kilka dni temu.
Oparł się o drzewo, wziął kilka głębokich wdechów. Nawet tu, w cieniu ogromnego drzewa nie dało się swobodnie oddychać.
Usłyszał dziwny szum. Spojrzał w górę i zobaczył dziwny kształt na niebie. Coś jakby ptaki, tylko o wiele większe. Za chwilę pojawił się drugi. Kolejny.
Czy naprawdę nigdzie nie mógł czuć się bezpiecznie?
Szczeniak stwierdził, że wejście na drzewo nie byłoby najmądrzejszym pomysłem, tak samo jak wychodzenie spod drzewa.
Musiał znaleźć kogoś, kto wyjaśni mu, o co w tym wszystkim chodzi.
Położył się i ułożył głowę na łapach, czekając aż stwory odlecą, zasnął.


niedziela, 18 lutego 2018

Od Minho - Coś się zmienia

Szczeniak został obudzony przez dziwne odgłosy. Powoli podniósł łeb i wyjrzał na zewnątrz przez wąską szczelinę w skale. Zauważył coś, co rozmiarem przypominało wilka. Potem drugie, trzecie, a za nimi jeszcze kilka. Minho wstał i wytknął głowę przez szczelinę. To coś garbiło się, w dodatku nie miało uszu.
Wilk szybko zorientował się, że popełnił błąd. Pazurzasta łapa śmignęła przed jego pyskiem, Minho zatoczył się do tyłu i wpadł z powrotem do szczeliny. Sucha trawa rozsypała się na wszystkie strony. Szczeniak podniósł się szybko na cztery łapy. Dziwne stworzenie zaczęło wpychać się do jego kryjówki. Wilk pobiegł w przeciwnym kierunku, by odnaleźć inne wyjście. Niestety, tak jak podejrzewał, drugiego wyjścia nie było. Zatrzymał się w ślepym zaułku, rozejrzał się by sprawdzić, czy aby na pewno gdzieś nie ma innej szczeliny.
Usłyszał drapanie pazurów o kamienne podłoże. Odwrócił się i zobaczył jednego ze stworów. Był przerażający, jego wzrok wbity w szczeniaka. Wyszczerzył zęby i rzucił się na Minho. Wilk przez chwilę szarpał się z nim, tarzając się po ziemi, aż w końcu odepchnął go tylnymi łapami. Stwór zapiszczał, uderzając o ścianę i padł nieprzytomny na ziemię.
Minho usłyszał, jak się zbliżają. Było ich więcej. Odwrócił się, a jego oczom ukazało się kilka tych potworów. Wiedział, że sam nie da rady im wszystkim. Wziął rozbieg, postanowił zaufać swoim silnym łapom. Skoczył nad nimi i pobiegł do wyjścia z jaskini. Kiedy już prawie wyszedł, zaklinował się. Szarpał się i wiercił, by jak najprędzej się wydostać. Kiedy już mu się udało zaskomlał głośno, poczuł ból w tylnej łapie. Gdy spojrzał za siebie, zobaczył jednego z tych stworów, zaciskającego zęby na jego łapie. Odwrócił się i uderzył przednią łapą w pozbawiony uszu łeb dziwnego stworzenia. Kiedy stwór puścił, Minho pobiegł przed siebie. Wdrapał się na najwyższe drzewo, jednak one pobiegły za nim.
Szczeniak nie wiedział już, co robić. Cofał się na jednej z gałęzi, widząc jak coraz więcej stworów wchodzi na drzewo.
Nie pozostało mu nic innego, jak skoczyć.
Zrobił to.
Poczuł, jak jego ciało uderza z ogromną siłą o ziemię. Zachwiał się, kręciło mu się w głowie. Spojrzał na drzewo i zobaczył zdezorientowane potwory. Postanowił dłużej nie czekać i zaczął biec.
Jak najdalej od tych bestii.

wtorek, 13 lutego 2018

Od Minho - Polowanie

To był ciężki dzień dla szczeniaka, który po raz kolejny naraził się na wielkie niebezpieczeństwo.
Tyle razy inne wilki tłumaczyły mu, że jako dziewięciomiesięczny wilk nie da rady sam upolować jelenia - ale on jak zwykle nie słuchał. No bo dlaczego miałby słuchać obcych wilków?
Zauważył to olbrzymie zwierzę nad strumieniem, do którego obaj przybyli się napić. Kopyta były grube i mocne, jeleń dłubał nimi w ziemi w poszukiwaniu trawy znajdującej się gdzieś pod topniejącym śniegiem. Jego poroże miało rozmiar młodego drzewka. Minho przez chwilę przyglądał mu się uważnie, aż w końcu zdał sobie sprawę z tego, że jego ostatni posiłek miał miejsce kilka dni temu i składał się z kilku ryb, które pływały blisko brzegu jeziora, w dodatku zwrócił jedną z nich, sam nie wiedział dlaczego.
Schował się w jednym z niewielu posiadających już liście krzaków i przyczaił się; pogoda była idealna, nie było wiatru, więc zwierzę nie mogło wyczuć jego obecności. Minho powoli ruszył przed siebie, by ukryć się za kolejnym krzakiem. Szczeniak skradał się, z każdą minutą był coraz bliżej byka, który nagle wyprostował głowę i zaczął strzyc uszami. Wilk zatrzymał się i odczekał chwilę, aż zwierzę się uspokoi. Miał pewne wątpliwości co do tego, czy uda mu się upolować jelenia, jednak był zbyt głodny, by się nad tym zastanawiać. Przy najkorzystniejszej okazji wyskoczył zza zarośli wprost na jelenia. Wylądował na jego grzbiecie, wbił ostre zęby w jego kark, a pazury w boki zwierzęcia, które zaczęło wierzgać i machać łbem, by go zrzucić. Minho nie poddawał się, szarpnął łbem, próbując przerwać kręgi w karku zwierzęcia, jednak nie udało mu się, ugryzł w nieodpowiednim miejscu, zbyt daleko od łba.
Puścił zwierzę i spróbował ponownie, prawie by mu się udało, gdyby nie to, że jeleń ponownie machnął głową, zęby znów zacisnęły się w nieodpowiednim miejscu. Przy kolejnym szarpnięci Minho spadł z byka, a kawałek jego ciała został w jego pysku. Zwierzę wydało z siebie odgłos bólu i zaskoczenia, spojrzało na szczeniaka, jakby chciało zapytać "Co ty wyprawiasz?". Basior zdawał sobie sprawę z tego, że wilki polują w watahach, a szczeniaki w jego wieku zwykle nie biorą w tym udziału.
Jednak on nie miał swojego stada, on musiał dbać o siebie sam.
Kawałek mięsa, który został w jego pyski nie wystarczył, by wilk mógł się najeść. Miał odłożyć go na bok, gdy zobaczył, jak zwierzę szarżuje w jego stronę, celując w szczeniaka porożem. Odskoczył na bok, w zarośla i tam zostawił to, co udało mu się zdobyć. Przez chwilę przez jego głowę przeszła myśl, że będzie musiał się zadowolić tym, co ma, jednak gdy spojrzał na krwawiącą ranę na karku zwierzęcia stwierdził, że nie może tego tak zostawić. I tak umrze, pomyślał, tak wielka rana się nie zagoi.
W odpowiedniej chwili znów wyskoczył z zarośli, ugryzł jelenia w nogę, w drugą, następnie podskoczył do jego gardła. Jeleń zdołał uniknąć ciosu, schylił głowę, by zaatakować rogami, a wtedy Minho uderzył w jego łeb swoją masywną łapą. Byk zachwiał się, szczeniak wykorzystał okazję i chwycił zębami kark niedoszłej ofiary, zaczął kręcić łbem i szarpać się. Jeleń uniósł gwałtownie głowę, zaskoczony wilk puścił go. Zwierzę uderzyło kopytami w ziemię, następnie machnęło głową.
Minho wyleciał w powietrze, po czym z głuchym trzaśnięciem upadł na ziemię, breja, która była niegdyś śniegiem rozbryzgała się wokół. Szczeniak podniósł się, na jego boku widniała duża rana, czerwona ciecz skapywała wielkimi kroplami na ziemię, tworząc na niej kałużę.
Czuł ból, jednak nie miał zamiaru się poddać.
Jeleń wpatrywał się w niego, kopał w ziemi jednym z kopyt, fuknął ostrzegawczo, a para wydostała się z jego nozdrzy.
Minho warknął, szczerząc kły, po czym ruszył wprost na niego. Jeleń wierzgnął, a wilk wykorzystał to i czym prędzej wbiegł pod byka i wbił zęby w jego brzuch, machnął tylnymi łapami i zranił zwierzę ich pazurami. Wyszarpał kolejny kawałek mięsa, upuścił go na ziemię i uczepił się nogi ofiary. Kiedy byk upadł, szczeniak skoczył mu do gardła.
Jeleń był już martwy, ciepłe mięso parowało na mrozie. Minho posilał się, jego pysk umazany był krwią ofiary, tak samo jak przednie łapy, którymi stanął w kałuży jego krwi.
Kawałek, który oderwał od brzucha nie nadawał się do jedzenia, było na nim zbyt dużo tłuszczu. Pamiętał jednak o tym, co zostawił w zaroślach. Odnalazł oderwany od karku kawałek i wziął go do pyska, po czym ruszył na poszukiwanie miejsca do spania - w starym przebywał już tydzień.
Nie wiedział, jaki dystans zdoła przejść z raną w boku, jednak wiedział, że nie zajdzie tak daleko. Na swoje szczęście odnalazł norę pod drzewem. Zaniepokoił się czując zapach innego wilka, jednak nie miał wyboru. Właściciela nie było, a on musiał się zatrzymać na choćby jedną noc. Zakopał kawałek mięsa przed wejściem i położył się nieopodal, po czym zaczął czyścić swoją ranę. Kiedy już skończył ziewnął, otwierając pysk bardzo szeroko. Spojrzał w niebo, zapowiadała się pogodna noc.
Ułożył głowę na łapach i jeszcze przez chwilę patrzył w niebo, po czym zamknął oczy, by zasnąć.

Ktoś?