Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Qwerty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Qwerty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 kwietnia 2017

Od Qwerty'ego

Chodziłem powoli po jakiejś łące podziwiając świat. Oddychałem głęboko, po oświadczynach. Wtem przybiegła Shadow.
- Qwerty! Myślałam że cię już nie znajdę. - wydyszała z uśmiechem na pysku. Westchnąłem.- Coś się stało? - wtedy uśmiech zbladł. 
- Nie, nic. To... Idziemy do tego Teneba? - rzuciłem chłodno.
- O, widzę że pan Qwerty jest dziś nie w humorku. - zaśmiała się. Ta... Coś mnie zżerało od środka. Jakaś złość, nienawiść.
- Odsuń się. - warknąłem na nią. Nie chciałem tego robić Jakby coś nade mną zawładnęło.
- Qwer! - krzyknęła, gdy odepchnąłem ją łapą. Moje ostatnie słowa, zanim opanowała mnie czarna magia to:
- Shadow, ratuj mnie. Uważaj, to nie będę ja. - i poszedłem. Oglądała się na mnie. Nie mogłem już nic powiedzieć. Mogłem tylko słuchać i patrzeć oczyma. Shadow skryła się za krzakiem powoli za mną się skradając. Duch (ta czarna magia opanowała moje ciało) walnął w krzaki piorunem. Krzaki płonęły. Shadow uciekła, ale nie za daleko. Duch jej nie zauważył. Musiała mnie uratować. Musiała. Inaczej by mnie nie kochała...

Shadow?

środa, 4 stycznia 2017

Od Qwerty'ego - Wyznaję prawdę

(c.d. Shadow)

Podbiegłem do niej.
- Shadow, proszę pozwól za mną - bez słowa wyszliśmy na górę. Akurat w odpowiednim momencie. Słońce radośnie zachodziło za horyzont.
- Shadow... Ja... No... - zacząłem jąkać.
- O co chodzi? - spytała Shadow.
-No bo... Ty mi się podobasz... I to bardzo... Ja... Po prostu KOCHAM CIĘ! - niemal wykrzyknąłem. - Czy chcesz ze mną chodzić? - spytałem troszkę nieśmiało.
Trochę czekałem na jej odpowiedź. Myślała...

(Shadow?)

niedziela, 18 grudnia 2016

Od Qwerty'ego - Moja skryta miłość... I straszne wiadomości

No fakt. Shadow mi się podoba... Nie wiem, czy się zgodzi, ale raz kozie śmierć. - pomyślałem, ale było zbyt późno, by jej to powiedzieć. - Powiem jej jutro o zachodzie słońca. - postanowiłem. Łapa wciąż mnie bolała. Nagle... ŁUP!!! Coś buchnęło mi na plecy! Zacząłem się tarzać po ziemi, by to coś ze mnie zlazło. 
- Kurna, co jest?! - pomyślałem warcząc. Udało mi się by to coś spadło ze mnie. Poczułem bicie serca jakiejś istoty...
- Sallun?! Co Ty tu robisz?! - wykrzyczał głos pełen podziwu. W porę zatkałem łapą czyjś pysk. Ten pysk należał do... Yotoko. Byłego przyjaciela z dawnej watahy.
- Ciii... Co Ty tu robisz Yotoko? - zapytałem.
- Sallun, jak miło Cie widzieć. - zawarczałem.
- Nie mów tak do mnie! W tych stronach jestem Qwerty... - uświadomiłem go.
- Wybacz mi, Qwerty. Ludzie, ludzie... To oni... Zabili nam szczeniaki! Porwali Alfy! - wyjąkał ze strachem.
- I co z tego? - spytałem z obojętnością w głosie.
- To, że to byli ludzie, przez których Ty też cierpisz... - w moich oczach pojawił się ogień. O mało nie wpadłem w szał. Razem z Yotoko wyszedłem na powietrze.
- Jakim cudem, skoro teraz zaczęli mnie znowu poszukiwać? - byłem bardzo zdziwiony, aczkolwiek myślałem o własnych uczuciach...
- Rozgłosili pogłoskę o Tobie, i kazali tępisz każdą watahę. Zabijają tylko szczeniaki, wadery i alfy, natomiast basiory zostawiają w spokoju. - objaśnił z przestrachem. Wtem podeszła do nas Shadow.
- Co się tu dzieje?! Kto to jest?! - zaczęła warczeć, tak jak ja na początku tego spotkania.
- Shadow, to Yotoko. Yotoko, to jest Shadow. - Yotoko ukłonił się waderze. Patrzyła na każdy jego ruch, po czym poprosiła mnie na bok.
- Co Ty robisz?! Obcych do naszej watahy sprowadzasz?! - o mało tego nie wywrzeszczała. 
- Chodzi o to, że ich watahę też dopadli mordercy mojej rodziny... Porywaj a szczeniaki, wadery i alfy. - objaśniłem. Zacząłem rozmyślać o mojej skrytej miłości do wadery.
- To poproś tego basiora i to przy mnie, aby się natychmiast oddalił...

**********

Kilka minut później zrobiłem to, o co mnie poprosiła. Yotoko oddalił się, a ja wiedziałem że oczy zaczęły mi błyszczeć przyciągającym blaskiem. Shadow położyła się spać. Czułem się okropnie... Miałem wątpliwości, czy ja i Shadow...

(No właśnie... Shadow?)

Od Qwerty'ego - Jak zaczęli mnie szukać?

(c.d. Shadow)

Przełknąłem ślinę i zacząłem opowiadać.
- Pewnego dnia usłyszałem głosy wołające o pomoc. Postanowiłem pomóc osobie w potrzebie, lecz gdy zauważyłem kto tak nawołuje... - przerwałem na chwilę. Wiedziałem, że Shadow przysłuchuje się z uwagą. - O mało nie byłem w sieci. Uciekłem z tego miejsca. Kilka dni później usłyszałem, że coś poruszyło się za krzakiem, a jednocześnie "Wołaj głośniej, bo Cię nie usłyszy!". To coś, a r4aczej ktoś za krzakiem przypatrywał się mi... Postanowił się na mnie rzucić, ale byłem już nad ziemią. Wzniosłem się jeszcze w górę, i zanurkowałem po czym z całą prędkością wbiłem się temu człowiekowi w kark. Ściskając go, zauważyłem bliznę, którą zbyt dobrze pamiętałem. To był jeden z morderców, którego ugodziłem w przeszłości w rękę. Przybiegli, ale mnie już tam nie było, ponieważ przyleciałem do Ciebie. - po tym dokończyłem sarnę. Przypomniało mi się, że na łapie...
- Shadow, muszę Ci coś dać. Proszę...- wręczyłem jej piękny naszyjnik. Spojrzała na mnie łagodnie.
- Dziękuję. Wiesz co? - zawahała się.
- Co? - popatrzyła na mnie, a ja na nią.
- Lubię Cię... - no, to fakt, ponieważ od dawna się w niej podkochiwałem...

(Shadow?)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Od Qwerty'ego - Niebezpieczeństwo

Któregoś ranka usłyszałem ponownie głosy błagające o pomoc.
Usłyszałem nie tylko to. Ktoś patrzył się na mnie. Już wiedziałem, że nie jestem bezpieczny. Nagle usłyszałem głos
- Głośniej, bo Cię nie usłyszy! - Najwyraźniej była mowa o mnie. Wzbiłem się gwałtownie w powietrze, kiedy ktoś chciał się na mnie rzucić. To jeden z morderców. Nie, ja musiałem, musiałem go zabić. Przyszedł na zwiady. Zanurkowałem wprost na niego wbijając mu szczęki prosto w głowę. Zacząłem dostawać furii wściekłości. Drapałem, gryzłem, rozszarpywałem. To trwało dość szybko. O jednego człeka mniej. W furii zawarczałem na cały głos:
- Pewnego dnia nie będziecie mieć nikogo! Tak jak ja! Wy bezdusznicy! - Usłyszeli mnie, lecz nie wiedzieli, skąd ten głos dobiega. Znikłem w chmurach, gdy przybiegli na miejsce zbrodni. Zaczęli krzyczeć, wariować, przeklinać, ale to na nic.
Poleciałem do Shadow.
- Czy byli u Ciebie ludzie? - zapytałem nerwowo.
- Nie. Coś się stało? - powiedziała przestraszona.
- Ludzie, przyszli mnie zabić. O jednego mniej... - nie zdążyłem dokończyć zdania, a ona mi przerwała.
- Nie, nie wierzę. Powróciłeś do mordów? Miałeś z tym skończyć! Jak możesz?! - Krzyczała ze łzami w oczach.
- Nie moja wina. Znów mnie zaczęli poszukiwać. Nie jestem bezpieczny. Czy mogę u Ciebie przenocować? - Objaśniłem.
- Nie wiem. Muszę pomyśleć. - odparła ze smutkiem w głosie. Po chwili westchnęła:
- No dobrze. Zostań. - przytaknęła.

(Shadow?)

sobota, 26 listopada 2016

Od Qwerty'ego - Spotkanie z alfą

(c.d. tego)

Kiedy przechadzałem się po lesie, zauważyłem białego wilka. Wadera, która ma na imię Freshia. 
- Witaj. Czego tutaj szukasz? - spytała miłym głosem.
- Szukam jakiegoś jelenia, którego dam w prezencie Shadow. Popatrzyła na mnie przez chwilę.
- Tam, na łące najczęściej bywają. Życzę szczęścia, ale musisz uważać bo są bardzo szybkie. - chwilę się namyślałem.
- Dziękuję. A Ty, co tutaj robisz? - przez chwilę popatrzyłem na jej piękne, białe futro.
- Ja sobie spaceruję, i przy okazji oglądam czy watasze wszystko w porządku. Ale chwila, masz zamiar polować ze zranioną łapą? - popatrzyła na moją łapę.
- Dlatego chcę upolować jelenia w podzięce dla Shadow, która zrobiła tą zieloną papkę, i mi ją nałożyła. - objaśniłem. Na ogół jestem miły, ale czasami wścibski. Teraz stałem się podejrzliwy. Stała spięta, i odpowiadała bardzo nerwowo, choć starała się to ukryć.
- Czy wszystko w porządku? - spytałem.
- Wybacz, ale muszę już iść. - powiedziała pośpiesznie, i pobiegła przed siebie. Ja biegłem za nią, z oczekiwaniem, że mi odpowie. Postanowiłem jej zagrodzić drogę.
- Pytam: Czy wszystko w porządku? Jesteś spięta i nerwowa. A wiem to na pewno. - jedynie nie mogłem wczytać z jej myśli co ją gnębi.
- Przepraszam, nie mam czasu. Mógłbyś już sobie pójść?
- Nie. Muszę się dowiedzieć. - odparłem spokojnie jak gdyby nigdy nic. Ona ominęła mnie, i biegła dalej przed siebie.
- Proszę, zostaw mnie!  - Biegliśmy długo. W pewnym momencie zatrzymała się, ze zmęczenia.
- Odejdź. - westchnęła. Mówiła jeszcze coś pod nosem, ale nie słyszałem co.
- Lepiej odprowadzę Cię do Twojej kryjówki- trochę czekałem na jej odpowiedź.

(Ferishia?)

Od Qwerty'ego - Wyjaśnienie

(c.d. Shadow)

- Te sytuacje rodzinne mnie dobiły. Postanowiłem więc dołączyć do jakiejś watahy, żeby było mi raźniej - odpowiedziałem. - Ludzie cały czas mnie poszukują, więc muszę się ukrywać. Chcą mnie najzwyczajniej zabić - objaśniłem. Shadow po chwili ciszy powiedziała:
- Chyba jesteś ranny! - popatrzyła przez chwilę na mój brzuch. - Może Ci pomóc? - przytaknąłem. 
Nie raz robiła takie zielone papki, które nakładała na ranę, a po kilku dniach nie było po nich śladu. Od lat czułem do niej sympatię, a nawet więcej. Już wiedziałem, że to nie przyjaźń, lecz trochę miłości z mojej strony.
- Gotowe - powiedziała przykładając listek na koniec. Moje oczy zaiskrzyły przyciągającym blaskiem.

(cdn)

piątek, 25 listopada 2016

Od Qwerty'ego - Nocne polowanie

Na sam początek - co każdemu pewnie wiadomo - najlepiej zapoznać się z terenem. Ta opcja to u mnie tradycja rodzinna...
Postanowiłem rozruszać moje skrzydła, więc wzbiłem się w powietrze. Usłyszałem krzyk wołający o pomoc, i choć nigdy nikomu nie pomagałem, to poczułem właśnie to... Wahałem się przez chwilę, ale uczucie było silniejsze ode mnie. Ledwo dotknąłem łapami ziemi, a już nikogo nie było. Jedynie mały żółwik, któremu wyczytałem w myślach, że ktoś chciał mnie schwytać, ale nie wiedział co to było. Duże, brodate, śmierdzące, i jeżdżące na karych koniach, które nie miały nigdy odpoczynku. Ja wiedziałem już kto to. Ponownie wzbiłem się w powietrze, i wypatrywałem. Ale to na nic... Zaczął padać deszcz, więc postanowiłem gdzieś zamieszkać na jakiś czas. I w tej samej chwili gdy tak myślałem, znów ten sam głos... Obniżyłem trochę lot, by się przyjrzeć. Była tam wyrzutnia sieci, którą wcelowali we mnie. Ja, błyskawicznie zareagowałem. Postanowiłem ukryć się gdzieś, by dali mi spokój. Lecz zauważyłem waderę, którą potajemnie darzyłem sympatią. Była to Shadow.

(Shadow?)