niedziela, 20 listopada 2016

Od Sethi'ego - Niebezpieczeństwo... - To moje drugie imię

(c.d. Ferishii)

Położyłem się na ubitej ziemi i czekałem zniecierpliwiony, ale jednocześnie przestraszony. Bałem się o przyszłość watahy, ale ten strach przewyższała jedynie obawa o waderę. Nie wiedziałem co zrobić, jak zareagować, więc tylko odwróciłem głowę w drugą stronę, żeby nie widzieć tego, co się w tym momencie dzieje. Musiałem coś zrobić, ale z moimi obrażeniami nie było to w jakikolwiek sposób możliwe. Nie mogłem nawet patrzeć się na walkę, bo od razu zbierało mi się na wymioty i ostry ból głowy - Moja choroba się odzywała, nie chciałem tego. Musiałem być tak głupi, żeby wypowiedzieć to cholerne życzenie! To wszystko było moją winą i to ja powinienem naprawiać mój błąd, a nie niczemu winna Ferishia.
Nagle usłyszałem trzask łamanych kości, to mnie już kompletnie dobiło, rozpłakałem się. Wiedziałem, że nie mógł być to Ozyrys, Bogowie szybko się regenerują i rzadko można im zadać tak poważne obrażenia. To musiała być wilczyca.
- Tchórz! Słyszysz to, jesteś tchórzem! - Krzyczałem sam do siebie, próbując tłumić płacz. To była jedyna racjonalna rzecz, która mogłem teraz robić - Obwiniać siebie.
Rany zadane przez moją towarzyszkę, piekielnie szybko znikły z Boga i zaczął zmierzać w moją stronę. Czekałem już tylko na śmierć, już się jej nie bałem, wręcz przeciwnie, już jej po prostu oczekiwałem, myśląc o lepszym życiu, które spotka mnie w zaświatach. Nie przejmowałem się niczym, nawet zniszczeniami, które może na świecie wyrządzić Ozyrys.
- Ozyrysie! Nie skończyłam jeszcze z tobą! Jak śmiesz nazywać się bogiem?! - Feri nagle przerwała, musiała nabrać tchu, by mówić dalej. - Jak ktoś, kto wykorzystuje słabszych i wcale ich nie szanuje, może zyskać u ludzi boską cześć?! Nie jesteś bogiem. Jesteś niczym. Zadufanym w sobie, egoistycznym, szkaradnym potworem!
Miała rację, on na nic nie zasługuje, a już zwłaszcza, na miano "Boga". Olbrzym zaśmiał się tylko, pogardliwie spoglądając na wilczycę. Dawała mi znak, że zyskałem trochę na czasie.
Nagle na niebie zerwały się chmury, które mogły zwiastować koniec świata. Z nich zaczął powstawać dziwny wir, który wędrował prosto w moją stronę.
- O Bogowie... - Udało mi się tylko wypowiedzieć, zwyczajnie mnie zatkało, nie wiedziałem, o co w tym wszystkim chodzi. Nie chciałem wiedzieć.
*Sethi...* - Powtarzał głos w moich myślach. - *Zaraz zostaniesz wysłany do miejsca, z którego będziesz mógł tylko raz powrócić.*
Nie miałem pojęcia, co to znaczy. Jak miałem tym uratować watahę przed zagładą?
*Będziesz tam musiał znaleźć Kamień Błogosławieństwa, który uchroni watahę przed atakiem...* - Ciągnął. - *Los tego miejsca jest w twoich rękach. By powrócić, otrzymujesz ode mnie Kamień Powrotu, ale pamiętaj, masz na to tylko jeden dzień, inaczej zostaniesz tam NA ZAWSZE.*
W moich łapach pojawiło się małe zawiniątko. W tej chwili miałem zostać wciągnięty przez ogromny wir do innego wymiaru, ale zdołałem powiedzieć:
- Ferishia! Za niedługo wrócę! Ale pamiętaj... - Nie udało mi się dokończyć, gdyż już zostałem wciągnięty, straciłem grunt pod stopami i wszystko wokół mnie znikło.

[Ferishia? Będę za 24h ;)]

sobota, 19 listopada 2016

Zmiany!

Jak być może zdążyliście się zorientować, na blogu zaszły pewne zmiany! Zacznijmy od tych drobniejszych:
Od teraz pytanie tygodnia nie będzie umieszczane w zakładce, a na lewym pasku bocznym bloga, przez co stanie się lepiej widoczne. Mam nadzieję, że skłoni to członków do odpowiadania na nie.
Będziemy również codziennie losować szczęściarza, który dostanie nieco PD i Ringów.
Wprowadziliśmy również prezent urodzinowy - Twój wilk dostanie 10 PD i 50 Ringów w tym wyjątkowym dniu. Jak na razie jeszcze nie przydzieliłam zaległych prezentów, ale o tym za chwilę.

Punkty za opowiadania będą przydzielane w inny sposób, na Waszą korzyść. 1 Punkt Doświadczenia przypadać będzie na każdą rozpoczętą dwusetkę słów, czyli przykładowo za opowiadanie liczące 150 słów dostaniesz 1 PD, za 415 słów 3 PD itd.


Od teraz na blogu obowiązywać będzie inny formularz dołączeniowy, w którym znajduje się więcej pól. W związku z tym, prosimy KAŻDEGO członka o wypełnienie formularza (dostępnego w zakładce Dodaj wilka) JESZCZE RAZ. Pola, które chcecie pozostawić bez zmian, a są oznaczone gwiazdką, oznaczcie znakiem X (ale nie zapomnijcie się podpisać xp). 

kalendarium pojawiły się znaki zodiaku, które dają niewielkie bonusiki. W związku z tym pozwalam Wam na zmianę daty urodzin Waszej postaci.
Prezenty urodzinowe przydzielone zostaną Wam po przesłaniu nowego formularza, jeśli wilk obchodził urodziny podczas pobytu w watasze (np. dołączył w sierpniu, miał urodziny we wrześniu, więc dostanie prezent).

A teraz to, na co wszyscy czekali! Hierarchia wreszcie skończona. W związku z tym pozwalam Wam na ponowne rozdzielenie punktów do statystyk oraz zmianę ścieżki, bez żadnych negatywnych konsekwencji.
Aby dowiedzieć się, iloma punktami dysponujesz, zsumuj ze sobą punkty siły, zręczności, wytrzymałości, mocy, dodatkowe HP (tzn. ilość HP minus 100, czyli np. jeżeli masz 115 HP, to wychodzi 15 punktów) oraz punkty do rozdania.

Podobają się Wam nowości?
Zachęcam do dyskusji w komentarzach!

Od Madowa - Zaskoczenie

(c.d. Finley)

Wadera polizała mnie w nos i wyskoczyła z moich "sideł". Finley i biała wadera trochę podyskutowali, a potem Finley gdzieś sobie pobiegła. Zostałem sam z białą wilczycą. 
- To... chcesz tu dołączyć, tak? - Zapytała wadera
- Uh... Tak... - powiedziałem
- Świetnie! - ucieszyła się - Ja jestem Ferishia. 
- Madow... - dodałem
Po krótkiej rozmowie, uzgodniliśmy jaką mam hierarchię, oraz inne tego typu sprawy. Ferishia sobie poszła, a ja nie miałem co robić. Ciekawiło mnie gdzie podziewa się teraz Finley... Postanowiłem że pójdę po coś do jedzenia. Poszwendałem się chwilę po terenach, i znalazłem małe stadko sarn. Czułem tu zapach innego wilka, bodajże wadery. Ta woń była mi znajoma, ale nie mogłem sobie przypomnieć kto to był... Nagle sarna się spłoszyła, i leciała wprost na mnie. Nie chcąc dostać z kopyta, odsunąłem się. I nici z polowania... Zapomniałem zapytać wadery, gdzie śpię, więc poszedłem do jaskini Finley. Położyłem się, i czekałem aż przyjdzie. Zauważyłem ją. Weszła do jaskini, ale ja to zignorowałem. Nagle położyła się na mnie. Byłem... trochę zdziwiony.
- Ej! - powiedziałem - Co ty robisz?! - Nie powiedziałem tego w tonie złości, tylko bardziej takiego zdziwienia.

(Finka?)

piątek, 18 listopada 2016

Od Finley - Nieudane polowanie

(c.d. Madowa)

Spojrzałam basiorowi w oczy. Czułam się trochę dziwnie, no ale moja wina. W dodatku poczułam zapach alfy. Liznęłam basiora w nos i szybko spod niego wyskoczyłam.
- Finley, co tu się wyprawia? - Spytała biała wadera patrząc na nas. - I kim on jest? - Dodała.
- A, tak to Madow, spotkałam go wczoraj wieczorem i chciałby dołączyć do watahy - powiedziałam popychając go w stronę wadery. Basior był trochę spięty, a wadera najwidoczniej zdziwiona tym co tu się zdarzyło.
- To ja was tu zostawię - powiedziałam odbiegając w środek lasu. Przydało by się zrobić zapasy dla watahy. jak postanowiłam tak i zrobiłam. Pobiegłam na dużą polankę, gdzie było stadko łani. Z trudem się trzymające przez zimę i śnieg. Drugiej łowczyni nie znalazłam, ale z nimi sobie raczej poradzę. Wdrapałam się na drzewo i przeskakiwałam z gałęzi na gałąź. Kiedy wreszcie byłam nad jedną z łani, skoczyłam na nią. Nie wycelowałam dobrze i dostałam od niej z racicy. Musiałam wrócić bez niczego, a do tego z krwawiącym bokiem. Ze zwieszoną głową wróciłam do jaskini, kładąc się na posłaniu basiora. Dopiero wtedy poczułam, że ktoś już tam leży.

( Madow? )

Od Madowa - Gwieździsta noc

(c.d. Finley)

Spadła na mnie kupa futra. Miałem kłaki w pysku. 
- Fuj! - powiedziałem wypluwając część z nich. Wadera się tylko zaśmiała.
Wziąłem futro i dałem je na posłanie. W końcu zapadł już totalny mrok. Finley położyła się na półce skalnej, a ja na swoim posłaniu. Po krótkiej chwili słyszałem tylko ciche chrapnięcia wilczycy. Ja nie spałem. Jakoś nie mogłem. Wyszedłem na dwór. Niebo było bardzo jasne, jak na noc. Księżyc świecił jaśniej niż kiedykolwiek. Posiedziałem jeszcze chwilę i wróciłem do swojego posłania. Z rana obudziły mnie promienie słońca. Cicho pisnąłem z bólu. Za długo stałem na słońcu. Wstałem, ziewnąłem i przeciągnąłem się. Wadera jeszcze spała. Postanowiłem że pójdę po coś do jedzenia. Powędrowałem chwilę po terenach. W końcu znalazłem stado królików. Niewiele myśląc, wziąłem w zęby swoją zdobycz i pobiegłem w stronę jaskini Finley. Na moje nieszczęście, właśnie wychodziła z jaskini, a ja na nią wpadłem. Leżałem nad nią. Było bardzo niezręcznie. Nasze nosy niebezpiecznie stykały się ze sobą. Kiedy myślałem że gorzej już być nie może, do jaskini Finley przyszła jakaś biała wadera. 

(Finley? Biała wadera zwana Ferishia? xP)

Od Finley - Wstyd i większy wstyd

(c.d. Madowa)

Trochę zajęło mi szukanie tych królików, ale w końcu je znalazłam i przyszłam z wielką ilością gałęzi i liści do jaskini. Usłyszałam, jak basior śpiewa coraz głośniej. Było to tak śliczne, że nie chciałam mu przeszkadzać. Trudno mi było wytrzymać bez powiedzenia czegoś. W końcu moje adehade się wyrwało i zaczęłam śpiewać z basiorem. Ten momentalnie przestał. Trochę mnie to zasmuciło, i po co ja to robiłam.
- Słyszałaś coś? - Spytał basior, kręcąc łapą w ziemi, odwrócony już do mnie. - Głupio się czuję.
- Ja.. - nie wiedziałam, co powiedzieć. - Wybacz, nie powinnam - powiedziałam, idąc w tył jaskini. Wygrzebałam stamtąd skórę. Ułożyłam posłanie z liści i patyków, a potem przykryłam to skórą. Szybkim ruchem wskoczyłam na półkę, gdzie miałam trochę futra i zrzuciłam je na basiora.
- Ojć, wybacz - powiedziałam ze śmiechem.

( Mad? )

Od Madowa - Złapany na Gorącym Uczynku

(c.d. Finley)

- Problem jest w tym, że nie za bardzo jestem... "Parkourem" - powiedziałem.
- Oh... Ale! - powiedziała - Są tu takie jakby... Schodki.
- Więc po nich mam wejść? - zapytałem z ciekawością .
- Tylko problem jest w tym, że są dość strome...
- Oh... - powiedziałem - Ale i tak spróbuję!
Wadera pokazała mi schodki. Były to wgłębienia w jaskini. Spróbowałem wejść na jednego. Jakimś cudem udało mi się dotrzeć do prawie ostatniego schodka. Niestety poślizgnęła mi się łapa i mocno rypnąłem o ziemię. 
- Auć! - ryknąłem
- Nic ci nie jest? - zapytała wadera
- Au... Nie, nic mi nie jest. Tylko walnąłem mocno o ziemię - powiedziałem z ironią. 
- No oj, już nie przesadzaj -powiedziała wadera. - Czyli skoro się tam nie wespniesz... To znaczy że będziesz spać na ziemi?
- Na to wychodzi... - powiedziałem zrezygnowany.
- Hmm... Poczekaj - powiedziała wadera
- Uh... Okej - powiedziałem, widząc, jak wadera wychodzi z jaskini
Pewnie poszła po coś co posłuży mi za posłanie. Straaaasznie się nudziłem. Chodziłem wokoło jaskini nie mając co robić. Robiło się powoli ciemno, a Finley nadal nie było. Postanowiłem że zacznę śpiewać. Nie za głośno. Nie chciałem aby ktokolwiek to usłyszał... A więc zacząłem śpiewać... [klik]
W połowie mojego śpiewu nie zauważyłem że coraz głośniej śpiewam. Nagle za moimi plecami pojawiła się Finley, trzymająca na plecach dwa zające i jeszcze inne materiały do mojego posłania. Nie zauważyłem jej, więc kontynuowałem moją pieśń.

(Finley?)

czwartek, 17 listopada 2016

Od Meurtrière - Krwiożercza... Wiewióra?!

(c.d. Wilgi)

Wokół nas pojawiła się mgła, zakrywająca wszystko wokół. Nie widziałam nawet tej - oskarżającej o głupoty - wadery. Moje oczy powędrowały w jej stronę, szukając postaci wzrokiem, tak samo jak ja, nie była zadowolona z "pary" unoszącej się nad nami. Po chwili zauważyłam małe czerwono ślepka wodzące za nami spojrzeniem. Nie wiedziałam, jak w tej sytuacji zareagować, więc stałam tylko nie ruszając się, i obserwując stworzenie, które wlepia się w nas oczyma.
Wilczyca zrobiła pierwszy krok. Podeszła do zwierzęcia, jak gdyby nigdy nic i zawołała:
- Chodź tu! Cip, cip, cip! - Nie wiem dlaczego, ale nawoływała to coś, jak kurę. Jeśli miała rację, że jest to właśnie ten ptak, z chęcią bym go zjadła. Myślę tylko o jedzeniu...
- To nie kura idiotko! - Wykrzyknęłam do niej, nie reagowała, ale widać, że ledwo co się powstrzymywała.
Nagle zza krzaków wyskoczyła straszna bestia. Nie, zaraz... To wiewiórka?! Tak, to bardzo straszne zwierzę. Ha! Omal nie wybuchłam ze śmiechu. To tępe zwierzątko nie mogło nam nic zrobić, przecież to takie małe, praktycznie nierozumne. Wątpię, że cokolwiek rozumie.
- Wiewiórka... - Westchnęła wadera, zmieszana całą sytuacją.
Czy takie stworzenie może stać się niebezpieczne?
Otóż tak. W chwili nieuwagi zwierzęciu zaczęło się pienić dziwną, mocno zielonkawą masą. Wyostrzyły jej się kły i po chwili były już wielkości orzecha. Gdy spojrzałam w jej stronę zauważyłam, że próbuje rzucić się na wilczycę.
- Uważaj! - Krzyknęłam szybko.
Niestety nie usłyszała i nie zdołała uniknąć ataku. Wiewióra zaczęła się wgryzać w jej skórę, starając się odrywać powoli płaty skóry, co zazwyczaj kończyło się niewypałem.
- Aaa!!! - Ryczała bez opamiętania, starając się zrzucić zwierzę, co nie był łatwe.
Nie wiedziałam co zrobić, panikowałam.
*Rusz się* - Powtarzałam w głowie, miałam zamiar uciekać... Ale coś mnie tutaj zatrzymywało. Nie byłam tchórzem, musiałam jej w końcu pomóc i odciągnąć wściekłe zwierzę do lasu. To będzie dla mnie ogromne wyzwanie.
Zaszarżowałam prosto na waderę i starałam się przechwycić postać kłami. Udało mi się, niestety zwierzątko zaczęło drapać mnie po twarzy, krwawiłam, nic nie widziałam.
Czekałam już tylko na pomoc ze strony pseudo-towarzyszki. Lecz ona nie zmieniała swej pozycji, zajmując się sobą i nie zważając na to, że wiewiórka chce mnie zabić, czy co tam zamierza.

[Wilga?]
PS. Wygląd krwiożerczej wiewióry: klik Wiem, że to Obcy ;)