Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aura de Noir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aura de Noir. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 listopada 2016

Od Aury de Noir - Skradziona korona

(c.d. Cheveé)

Spojrzałem na ciemne zakamarki przed nami. Była to gęsta puszcza, w której nie tylko siebie łatwo zgubić, ale jak widać i ważne dla siebie rzeczy.
- Jesteś pewna, że idziesz ze mną? - Spytałem, odwracając się do wadery.
- Jasne, chodźmy już po tą twoją zgubę - powiedziała wadera wchodząc w zarośla. Pobiegłem więc za nią, abyśmy siebie nie zgubili. Słychać było najprzeróżniejsze odgłosy, i wszędzie były niespotykane dotąd rośliny. Aż wreszcie za uwarzyłem na jednym krzaczku złoty przedmiot. Szybko do niego podbiegłem, aby go zabrać. Wtedy jednak korona szybko zniknęła, najpewniej przy pomocy jakiegoś małego stworzenia. Ruszyłem więc za nią. Z tego, co słyszałem, wadera biegła tuż za mną. Stworzenia nie dogoniliśmy, postanowiliśmy jednak odpocząć ze zmęczenia.
- Wybacz, że cię tu ciągnąłem - powiedziałem.

(Cheveé, i co teraz? )

Od Aury de Noir

(c.d. Anadil)

Ciekawe, co wadera nam teraz zafunduje. Kiedy Iso tu był, byłem o wiele szczęśliwszy, ale cały czas wiedziałem że znowu odejdzie. Że i tak tu z nami nie zostanie. Wcale mi się to nie podobało, ale nic nie mogłem z tym zrobić.
- To gdzie idziemy? - Spytałem waderę, która cały czas była na przedzie. Kiedy spytałem, od razu się odwróciła.
- Zobaczysz, jak dojdziemy - powiedziała ruszając dalej.
- Widzę, że wreszcie masz przyjaciółkę - szepnął do mnie elf.
- Znam ją dopiero jakiś czas. Więc nie, tylko znajoma. - westchnąłem. - Dobrze wiesz, że tak łatwo to ze mną nie jest. - uśmiechnąłem się. Szliśmy tak rozmawiając, kiedy w oddali usłyszałem jakiś ryk.
- Słyszeliście to? - spytałem zatrzymując się. Zastrzygłem uszami w tamtą stronę. Ryk powtórzył się o wiele głośniejszy i o wiele bliżej nas.
- Coś się zbliża, i co najmniej nie jest szczęśliwe - stwierdziłem, stając gotowy do ataku.

( Anadil? Co takiego tu ,,pełznie"?)

niedziela, 23 października 2016

Od Aury de Noir - Kocia przepowiednia I

Chodziłem po terenach watahy bez najmniejszego celu. Byłem szczęśliwy, że nikt mnie nie zaczepia, wliczając w to stwory, które namnożyły się na naszych terenach. Gdzieniegdzie widziałem wilki, które z nimi walczyły. Najwyraźniej mi postanowiły dać spokój. A co najmniej taką miałem nadzieję. 
- *Witaj towarzyszu. - powiedział jakiś nieznajomy mi głos. Dochodził jakby zewsząd, ale i znikąd. Na pewno nie był to głos z tego świata. Nie widziałem też osoby, która do mnie przemawiała. - * Mam dla ciebie pewną wiadomość. - dodał ten głos. Teraz jednak wyraźnie słyszałem, że jest on w mojej głowie. Przede mną pojawił się czarny lewitujący kot. Odwróciłem pytająco głową.
- Kim jesteś? - spytałem nieufnie.
- * Jestem Astralnym kotem i jeszcze nie raz mnie spotkasz. - powiedział dojść tajemniczo zaraz dodając - * Mam dla ciebie przepowiednię, dotyczącą twojej bliskiej przyszłości. Chcesz jej wysłuchać? - spytał retorycznie. Kiwnąłem jednak głową, aby powiedział, co ma powiedzieć. Najwyraźniej nie będę miał spokoju.
-*W nocy ciemnej i nieprzebytej, białą łanię zaczniesz gonić z zachwytem. Na manowce zaprowadzi cię ona. Zgub się - a będzie dusza Twa potępiona! - powiedział czarny kot po czym zniknął. - *Do zobaczenia później. - usłyszałem jeszcze na koniec.
- Ta, jasne. - prychnąłem na to wszystko i pokierowałem się do jaskini z zamiarem odpoczynku. Obudziłem się w nocy, przez dziwny biały blask niedaleko mnie. Jednak nic tutaj nie było.

C.D.N.

sobota, 22 października 2016

Od Aury de Noir

(c.d. Anadil)

Spojrzałem na Iso, było mi głupio w tej sytuacji, nie za bardzo wiedziałem, co robić. Chciałem z nim porozmawiać, ale nie chciałem też zostawić Anadil. W sumie nawet ją polubiłem.
- Iso, poznaj Anadil. Właśnie oprowadzała mnie po watasze. - powiedziałem wreszcie uśmiechając się do ogoniastej. - i wybacz, że nie pochowałem cię jak należy. - dodałem szeptem, zwieszając głowę. Zapewne był na mnie za to zły i wcale mu się nie dziwie.
- To może pójdziemy dalej? - zaproponowała wadera, najwyraźniej nie słysząc mojego szeptu, albo go olewając.
- Dobry pomysł. - odparł elf.

< Anadil, taki brak weny na opdis >.< >

Od Aury de Noir

(c.d. Cheveé)

Zaprowadziłem ją do swojej jaskini. Była przemarznięta i mokra. Mi to nie przeszkadzało, ale nie wiem jak z waderą. 
- Pójdę jej szukać jak przestanie padać. - powiedziałem otrzepując się z deszczu tak aby nie pochlapać wadery.
- Dlaczego nosisz koronę? - spytała wadera kiedy już do niej podszedłem. Przy okazji podałem jej kawałem mięsa, który miałem w jaskini.
- Prezent od ważnej dla mnie osoby. - powiedziałem jak najkrócej się dało. Wadera podziękowała za jedzenie i trochę zjadła. Resztę oddala mi. Odłożyłem je więc na swoje miejsce, czyli kupę kośći, chrząstek i innych resztek. 
- Mogę cię o coś spytać? - spytała wadera. 
- Jasne. - odpowiedziałem siadając obok. Lekko się uśmiechnąłem, aby dodać jej otuchy.

(Chev?)

Od Aury de Noir - Skradziona korona

(c.d. Cheveé)

Spojrzałem na ciemne zakamarki przed nami. Była to gęsta puszcza, w której nie tylko siebie łatwo zgubić, ale jak widać i ważne dla siebie rzeczy.
- Jesteś pewna, że idziesz ze mną? - Spytałem, odwracając się do wadery.
- Jasne, chodźmy już po tą twoją zgubę - powiedziała wadera wchodząc w zarośla. Pobiegłem więc za nią, abyśmy siebie nie zgubili. Słychać było najprzeróżniejsze odgłosy, i wszędzie były niespotykane dotąd rośliny. Aż wreszcie zauważyłem na jednym krzaczku złoty przedmiot. Szybko do niego podbiegłem, aby go zabrać. Wtedy jednak korona szybko zniknęła, najpewniej przy pomocy jakiegoś małego stworzenia. Ruszyłem więc za nią. Z tego co słyszałem, wadera biegła tuż za mną. Stworzenia nie dogoniliśmy, postanowiliśmy jednak odpocząć ze zmęczenia.
- Wybacz, że cię tu ciągnąłem - powiedziałem. 

(Cheveé, i co teraz? )

piątek, 21 października 2016

Od Aury de Noir

(c.d. Chevee)

Chodząc po lesie zgubiłem gdzieś koronę. Dlatego teraz mimo ulewy chodziłem, zaglądając gdzie się tylko da. Po jakimś czasie poczułem nieznajomy mi zapach wadery. Przemoczonej wadery. Szybko więc pobiegłem w tamtą stronę. Zauważyłem białego topiącego się wilka. Szybko go wyciągnąłem. Była to wadera, w dodatku większa od mnie. 
- Wszystko w porządku? – spytałem przy okazji patrząc czy nie ma tu mojej zguby. Nie zdziwiło mnie, że jej tu nie było. Wcale mi się to nie podobało, no ale co ja mogę. 
- Nic mi nie jest. Dziękuję – powiedziała, po chwili dodając. – Szukasz czegoś?
- Korony. Zgubiłem ją gdzieś. – odpowiedziałem bez zbędnego przedłużania.

(Chev, pomożesz mu?)

czwartek, 20 października 2016

Od Aury de Noir

(c.d. Anadil)

Spojrzałem na stawik, często chodziłem nad taki razem z Iso. Na początku się uśmiechnąłem, ale po chwili znowu smutek złapał mnie w swoje sidła. Spojrzałem na taflę wody. Obok mojego odbicia było coś jeszcze. Pojawiło się tam dobrze znane mi odbicie. Był to elf, o szarej skórze, białych uszach i niebieskich jak szafir oczach.
- Iso? - wyszeptałem, olewając pytanie wadery.
- Aura, ktoś obok ciebie siedzi. - powiedziała z lekkim przerażeniem wadera. Wtedy dopiero odwróciłem głowę w prawą stronę. Zauważyłem tam posiadacza owego odbicia. Od razu zacząłem skakać jak szczeniak, machając ogonem we wszystkie strony. Dopiero, kiedy położył mi rękę na głowie, poczułem od niego chłód.
- Też miło cię widzieć. Nie wiem, na ile tu zostanę w postaci ducha, cudem udało mi się wyprosić o takie pozwolenie. - powiedział drapiąc mnie po głowie. Ściągnął mi z głowy koronę i zawiesił na rogu, aby mu było wygodniej.

< Anadil, wybacz, że tak długo>

PS, tak aby było lepiej zdjęie Iso: klik

niedziela, 9 października 2016

Od Aury de Noir

(c.d. Anadil)

Wadera miała dojść ciekawy wygląd, a mianowicie parę ogonów. Wyglądało to naprawdę ciekawie. 
- Nie dzięki, jak będę chciał to sobie upoluję - powiedziałem, aby przy okazji zapobiec pytaniu, dlaczego nie chce. Dobrze, że wybrałem akurat to miejsce, bo jak na razie był tu jeszcze cień, a promienie docierały tu tylko w małej ilości. Wadera po chwili zjadła królika i znowu się odezwała.
- Może się przejdziemy? - spytała z lekkim uśmiechem. A co mi tam. Pokiwałem głową na zgodę i dałem znak, by prowadziła, wszak nie znałem tych terenów. Anadil ruszyła wgłąb puszczy, a ja oczywiście za nią. Miałem jednak wrażenie, że nie ominie mnie wiele pytań. Znowu to samo. Poprawiłem lekko koronę, która prawie spadła, kiedy wstałem i zrównałem krok z waderą.

< Ani? Tylko go nie zamęcz cx >

niedziela, 2 października 2016

Od Aury de Noir - Nowy dom, nowe życie i stary ja

Chodziłem po tej dziwnej krainie, w której się znalazłem. Nie napotkałem tu ludzi, ani innych elfów. Napotkałem za to grupę wilków, która przyjęła mnie do siebie. Aby ich nie zmartwić udawałem, że ciesze się z nowego domu. Jednak prawda była inna. Nie chciałem tu być, chciałem wrócić do Iso. Nawet go nie zakopałem w prowizorycznym grobie. Była właśnie noc, a gwiazdy migotały na niebie. Nie wiedziałem nawet gdzie idę, w połowie to ja tego nawet nie widziałem. Jednak nie obchodziło mnie to, chciałem się po prostu przejść kiedy alfa dała mi spokój z pytaniami. Ciekawe tylko na jak długo będę sam. Przez rozmyślanie o Iso poczułem na policzkach łzy.
- No świetnie. - warknąłem do siebie. Po jakimś czasie wędrówki poczułem pod nogami piasek. Podniosłem pysk i zauważyłem, że jestem na plaży. Postanowiłem położyć się na piachu. Tak też zrobiłem, po czym zasnąłem wpatrując się w gwiazdy. Obudziły mnie promienie słońca. Kiedy otworzyłem oczy zauważyłem w oddali jakaś waderę.

piątek, 16 września 2016

Od Aury de Noir - Kocia przepowiednia I

Chodziłem po terenach watahy bez najmniejszego celu. Byłem szczęśliwy, że nikt mnie nie zaczepia, wliczając w to stwory, które namnożyły się na naszych terenach. Gdzieniegdzie widziałem wilki, które z nimi walczyły. Najwyraźniej mi postanowiły dać spokój. A co najmniej taką miałem nadzieję. 
- *Witaj, towarzyszu. - powiedział jakiś nieznajomy mi głos. Dochodził jakby zewsząd, ale i znikąd. Na pewno nie był to głos z tego świata. Nie widziałem też osoby, która do mnie przemawiała. - * Mam dla ciebie pewną wiadomość. - dodał ten głos. Teraz jednak wyraźnie słyszałem, że jest on w mojej głowie. Przede mną pojawił się czarny lewitujący kot. Odwróciłem pytająco głową.
- Kim jesteś? - spytałem nieufnie.
- * Jestem Astralnym kotem i jeszcze nie raz mnie spotkasz. - powiedział dojść tajemniczo, zaraz dodając - * Mam dla ciebie przepowiednię, dotyczącą twojej bliskiej przyszłości. Chcesz jej wysłuchać? - spytał retorycznie. Kiwnąłem jednak głow,ą aby powiedział, co ma powiedzieć. Najwyraźniej nie będę miał spokoju.
-*W nocy ciemnej i nieprzebytej, białą łanię zaczniesz gonić z zachwytem. Na manowce zaprowadzi cię ona. Zgub się - a będzie dusza Twa potępiona! - powiedział czarny kot, po czym zniknął. - *Do zobaczenia później. - usłyszałem jeszcze na koniec.
- Ta, jasne. - prychnąłem na to wszystko i pokierowałem się do jaskini z zamiarem odpoczynku. Obudziłem się w nocy, przez dziwny biały blask niedaleko mnie. Jednak nic tutaj nie było.

C.D.N.